Rzymskokatolicki cmentarz parafialny Ducha Świętego

Opuszczony cmentarz, założony przed II wojną światową przez parafię z Antoninka przy leśnej drodze, łączącej Antonin z Zielińcem

Fragment pruskiej mapy topograficznej Schwersenz 3568 z 1943 r., unacześnionej w latach 50. przez US Army Map Service (jako AMS M851, GSG 4414). Cmentarz Ducha Świętego przy ul. Leśnej wskazano kolorem zielonym. Kolorem czerwonym oznaczono pobliski cmentarzyk ewangelicki w Główieńcu; kolorem żółtym - szkołę podstawową i warsztaty Z. Broekere; kolorem czarnym - hutę braci Jakuszewskich w Antoninku; kolorem niebieskim - młyn pszenny Hermanka w Zielińcu; kolorem jasnozielonym - figurę Najświętszego Serca Maryi z 1947 r. Źródło: Archiwum Map WIG via igrek.amzp.pl.

Niewielki, zaniedbany cmentarz, założony przez rzymskokatolicką parafię pw. Ducha Świętego z Antoninka. Położony przy ul. Leśnej, łączącej Zieliniec z Antoninem (odosobnionym osiedlem domów jednorodzinnych po zachodniej stronie ul. Bałtyckiej). Otwarty w 1939 r.; użytkowany również kilka lat po wojnie. Spoczęli na nim m.in. mieszkańcy Antonina i AntoninkaZielińca i Główieńca. Odnotować należy nazwiska reemigrantów z Westfalii oraz repatriantów z Kresów Wschodnich. Zachował się również grób Franciszka Mańkowskiego (1872-1948), pisarza politycznego, działacza ZZP i członka NPR, posła na Sejm Ustawodawczy 1919-1922 oraz posła II kadencji w latach 1928-1929*.
Cmentarz zamknięto dla pochówków w związku z funkcjonowaniem opodal Cmentarza Komunalnego nr 1 w Poznaniu (Miłostowo). Obecnie działka 02/18/1 należy do Miasta Poznań. Groby są sporadycznie odwiedzane przez rodziny pochowanych tu osób. W okresie zaduszkowym akcję porządkowania cmentarza organizowali uczniowie Gimnazjum nr 22 im. Dezyderego Chłapowskiego z Antoninka (porównaj: 2013 r. i 2015 r.).

Współpraca Cyfrowego Lapidarium Poznania z Zarządem Geodezji i Katastru Miejskiego GEOPOZ, jesienią 2020 r. zaowocowała dodaniem spisu pochowanych na cmentarzu przy ul. Leśnej do miejskiej wyszukiwarki grobów: Necropolis.

_____________

* Warto odnotować, iż sąsiadem Mańkowskich w Zielińcu był kolejny działacz NPR, przedwojenny radny poznański, Józef Jakubowicz.  

Oprac. Paweł Skrzypalik
Tekst poprawiony i uzupełniony. Pierwotna jego wersja ukazała się na stronie cmentarze-poznania.pl.

Za nadesłane materiały serdecznie dziękuję pani Elżbiecie Koch oraz panu Stanisławowi Bartoszewskiemu.

PORÓWNAJ:

CMENTARZ EWANGELICKI W GŁÓWIEŃCU

  1. 50 lat Huty Szkła „Antoninek” w Poznaniu 1933-1983, Poznań 1983.
  2. 65 lat Parafii Ducha Świętego w Poznaniu, Poznań 2003.
  3. „Kronika Miasta Poznania”, 2010, nr 4, Od Komandorii do Antoninka.
  4. „Zeszyty Swarzędzkie”, roczniki 2009-2013 (nr 1-4). Dostęp: www.swarzedz.pl.
  5. Goszczyńska J., Majątki wielkopolskie. Miasto Poznań, seria „Dawne budownictwo folwarczne”, t. VIII, Szreniawa 2004.
  6. Jastrząb Ł., Likwidacje cmentarzy rzymskokatolickich w Poznaniu po roku 1945, Poznań 2012.
  7. Kobza A., Dzieje wsi okolic Swarzędza. Szkice i materiały do historii powiatu poznańskiego, Swarzędz 2018.
  8. Od Tarpana do Volkswagena, koncepcja i opracowanie Z. Bosacki, Poznań 2014.
  9. Szafran H., Miasto Poznań i okolica, Poznań 1959.
  10. Wilkaniec A., Stan zachowania i trwałość historycznych układów przestrzennych dawnych wsi i majątków w strukturze Poznania, Poznań 2018.
  11. Woźniak M., Encyklopedia konspiracji wielkopolskiej 1939-1945, Poznań 1998.
Fragment zdjęcia wykonanego w sierpniu 1965 r. przez satelitę Corona 98. Numer 1 wskazuje cmentarz Miłostowo; nr 2 - cmentarz ewangelicki w Główieńcu; nr 3 - cmentarz Ducha Świętego przy ul. Leśnej. Źródło: Wikimedia Commons.

Opuszczony przez zarządcę, nieczynny cmentarz rzymskokatolickiej parafii pw. Ducha Świętego z poznańskiego Antoninka, położony przy ul. Leśnej, łączącej Zieliniec z Antoninem. Bywa niekiedy nazywany „starym cmentarzem na Zielińcu”. Powstał z inicjatywy Maksymiliana Siwińskiego, którego starania o założenie parafialnej nekropolii zwieńczył zapis hipoteczny w roku 1938. Po śmierci Siwińskiego, na cmentarzu złożono w grobie jego serce, o czym informuje tabliczka na mogile. Był to również jeden z pierwszych pochówków w tym miejscu, od roku 1939 regularnie wykorzystywanym do grzebania zmarłych. 

Przed II wojną światową posługę duszpasterską pośród wiernych z Antoninka i Zielińca pełnili księża ze Swarzędza. Formowanie nowej parafii, integrującej mieszkańców, przerwał wybuch wojny. Okupant zburzył wznoszoną jeszcze latem 1939 r. świątynię, pozyskany w ten sposób materiał wykorzystując przy budowie wiaduktu kolejowego nad ul. Warszawską. Odtąd potrzeby duchowe wierni zaspokajali w poznańskiej parafii pw. św. Wojciecha. W tym okresie niemal wszystkie nekropolie parafialne pozostawały zamknięte dla wiernych (aż do wiosny 1945 r.). W 1946 r. pomysł wznowienia pochówków na cmentarzyku przy ul. Leśnej spotkał się z oporem Wydziału Ogrodów i Lasów Miejskich Zarządu Miejskiego Stołecznego Miasta Poznania.

Wraz z powstaniem Cmentarza Komunalnego nr 1 w Poznaniu – Miłostowo (wówczas nazywanego Cmentarzem Regionalnym) poznańscy urzędnicy miejscy zaczęli poddawać w wątpliwość sens istnienia cmentarza parafialnego. Z zachowanej dokumentacji wynika, iż los cmentarza został przesądzony w roku 1948, kiedy – wraz z innymi poznańskimi nekropoliami – został przeznaczony do likwidacji. Dyspozycję o zamknięciu dla pochówków urzędnicy miejscy oraz ministerialni powtarzali kilkukrotnie, reagując w latach 50. i 70. na próby odwoławcze i wnioski o restytucję cmentarza. Na początku lat 80. w poznańskim Biurze Planowania Przestrzennego pojawiła się koncepcja reaktywowania cmentarza, według jej autorów – zamkniętego w 1962 r. Zwracano uwagę, iż ostatni pochówek miał miejsce w roku 1951. Pomysł upadł jako nieuzasadniony wobec bliskości cmentarza komunalnego. W latach 60. XX w., w obliczu niepewnego losu cmentarza i realnej groźby fizycznej likwidacji grobów, nieliczne rodziny zdecydowały się na przeniesienie zmarłych na Miłostowo.

PORÓWNAJ:

  • Erekcja parafii Antonin w pow. poznańskim, [w:] „Miesięcznik Kościelny. Organ Archidiecezyi Gnieźnieńskiej i Poznańskiej”, sierpień 1938, nr 8, s. 290-292. Dostęp: WBC.
  • T. Stablewski, Czterdziesty, czterdziesty pierwszy. Dziennik z wojny, oprac. P. Matusik, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 2009, nr 3, Okupacja II, s. 313-340.
  • T. Stablewski, Dziennik z wojny 1939-1945, oprac. Ł. Jastrząb, część I: 1939-1945; część II: 1942-1945, Kórnik 2015.
  • Historia wysiedleń mieszkańców Pobiedzisk i powiatu Poznań-Wschód do Generalnego Gubernatorstwa w latach 1939-1940, pod red. M. Blumczyńskiej i K. Górskiego, Pobiedziska 2019.
Kondukt pogrzebowy odprowadza zmarłego tragicznie Zygfryda Koch na cmentarz Ducha Świętego; 1950 r. Zygfryd utonął w Warcie (porwany przez wir podczas kąpieli), świętując z kolegami rozpoczęcie nauki rzemiosła - chciał zostać krawcem. Milicja poszukiwała jego ciała przez kilka dni; zwłoki odnaleziono dopiero po tym, kiedy chłopak przyśnił się matce i wskazał: "Mamusiu, tu jestem". Matka zaprowadziła milicjantów we właściwe miejsce... Zdjęcie oraz informacje przekazała Elżbieta Koch.

Powierzchnia cmentarza zajmuje około 1 ha, przy czym groby zajmowały 0,60 ha. Znajdowała się na nim jedna studnia kopana, a łączna długość ścieżek cmentarnych wynosiła 200 m. W centralnym miejscu stoi krzyż (stary zastąpiono pod koniec 2017 r.). Obiekt odznaczał się korzystnymi warunkami terenowymi – płaską powierzchnią, porośniętą samosiewem sosny; gleby rozpoznano jako piaski luźne, a wody gruntowe oznaczono na głębokości 4 m. Dawne ogrodzenie, to obecnie rdzewiejąca siatka, rozpięta pomiędzy betonowymi słupkami oraz kilkoma murkami z klinkierowej cegły. Zachowało się kilkadziesiąt mogił ziemnych, obecnie zarośniętych, ulegających degradacji powodowanej czynnikami przyrodniczymi; w lepszym stanie są groby kryte płytą, betonowe i kamienne. Zaskakuje ilość grobów dziecięcych. Wyodrębniono kwatery, nadal wyraźnie oddzielone od siebie alejkami cmentarnymi; istnieją m.in. osobne kwatery dla dzieci młodszych i starszych oraz kwatera „swarzędzka”.

Łukasz Jastrząb w swojej książce pt. „Likwidacje cmentarzy rzymskokatolickich w Poznaniu po roku 1945” podaje, iż księga zgonów parafii z lat 1945-50 odnotowuje 95 osób pochowanych na cmentarzu. Spoczęli tu m.in. przedwojenni mieszkańcy Antonina i Antoninka, Zielińca i Główieńca. Odnotować należy nazwiska polskich reemigrantów z Westfalii oraz repatriantów z Grodna i okolic; tutejsza stacja kolejowa latem 1945 r. była punktem przesiadkowym przesiedleńców z Kresów Wschodnich, podążających na Ziemie Odzyskane (do stacji Antoninek docierała kolej szerokotorowa). Wieczny spoczynek znalazły tu również ofiary ostatnich działań wojennych – ku pamięci Kazimierza Hepkowskiego oraz jego żony postawiono krzyż z tabliczką informującą, iż Jadwiga zginęła „na tym terenie” podczas ostatnich działań wojennych. Zachował się grób małżeństwa Mańkowskich z Zielińca; Franciszek Mańkowski był działaczem robotniczym oraz pisarzem politycznym i posłem na Sejm II RP. 

Cmentarz sporadycznie odwiedzany jest przez rodziny pochowanych tam osób. Dostęp do nekropolii utrudnia ruchliwa ul. Bałtycka oraz droga krajowa nr 92, dawniejsza Szosa Warszawska. W obecnej formie – jezdni wielopasmowej i wiaduktu – powstała w latach 70. XX w., ale już wcześniej uniemożliwiała łatwy przejazd konduktu żałobnego z kaplicy w Antoninku na cmentarz przy ul. Leśnej. 

Teren na północ od ul. Warszawskiej mieszkańcy Antoninka nazywają Zielińcem, a mieszkańcy Zielińca – Antoninkiem, zupełnie zapominając o Główieńcu (niem. Glowno Kolonie) czy Antoninie przy ul. Bałtyckiej – dawniej stanowiących osobne jednostki osadnicze. Coraz mniej osób potrafi wskazać przebieg starych dróg, wchłoniętych w ostatnich dekadach przez fabrykę znanego producenta samochodów, czy też miejsca, w których funkcjonowały Szkoła Podstawowa nr 51, kino „Hutnik”, trawiaste boisko, pobliski cmentarzyk ewangelicki… Na początku 2018 r. zlikwidowano wzniesienie na terenie fabryki Volkswagen, które według mieszkańców wyznaczało miejsce pochówku ofiar dziewiętnastowiecznych epidemii.

PORÓWNAJ:

  • M. Walczak, Migracje ludności w Wielkopolsce w latach 1945-1950, Poznań-Kalisz 2005.
"Głos Wielkopolski", 16.08.1947, nr 224, s. 5. Dostęp: WBC.
Poseł Franciszek Mańkowski. Źródło: bs.sejm.gov.pl.
Manifestacja katolicka i antykomunistyczna robotników w Poznaniu. Przemówienie prezesa Wydziału Rady Zjednoczenia Zawodowego Polskiego Franciszka Mańkowskiego na boisku Sokoła; maj 1937 r. Ze zb. NAC, sygnatura: 1-P-2783-1.
"Głos Wielkopolski", 19.12.1948, nr 348, s. 2. Dostęp: WBC.
"Głos Wielkopolski", 22.12.1948, nr 351, s. 2. Dostęp: WBC.
"Kurier Poznański", 28.05.1939, nr 242, s. 10.
"Kurier Poznański", 31.05.1939, nr 244, s. 9.
"Przewodnik Katolicki", 11.06.1939, nr 24, s. 20.

24 maja 1941 r.
Wczoraj wieczorem stała się rzecz potworna: zaczęli rozsadzać dynamitem tutejszy, niedokończony przed wojną kościół. Zajechali pionierzy [saperzy] samochodem ciężarowym około szóstej i za pomocą pięciu detonacji rozsadzili jedną wieżyczkę boczną ze szczytu, po czym naładowali samochód cegłami, uzyskanymi tą drogą i odjechali. Chodzi im więc o cegłę, a nie o szykanę, a może o połączenie jednego z drugim. Naród jest oburzony. Pewna kobieta powiedziała do mnie: – Czy już nie ma Boga w niebie, żeby tym bezbożnikom tak się miało ciągle powodzić? Ostatni grosz dawaliśmy na ten kościół. Uspakajałem ją, mówiąc, że spotka ich kara, jak zresztą wszystkich złoczyńców, i to prędzej, niż się tego spodziewamy. Lecz nie zapomnę nigdy zapytania dziecięcia, kilkuletniego jej synka, który zwrócił się do niej trwożliwym głosikiem: – Mamo, czemu rozwalają kościół? Matka nie odpowiedziała mu. Łza zaszkliła się w jej oku.

27 maja
Kościół w dalszym ciągu wysadzają […]. Opinia tutejsza posądza Ungemacha o intrygi w tym kierunku: miał się nieraz wyrażać wzgardliwie o śpiewach kościelnych i o religii w ogóle, słysząc i widząc wierną rzeszę w niedziele z okien willi Pawłowskiego, gdzie mieszka. Pawłowska opowiadała mi, że gdy zeszłego roku wprowadził się do niej i był nieuprzejmy, a ona odpowiadała odpowiednio, uniósł się nagle, podskoczył do niej i wykrzyknął:
– Czy pani wie kim jestem? Jestem takim a takim dygnitarzem partyjnym (tu wyliczył swe stopnie) i mam prawo wchodzić za dnia i w nocy do każdego mieszkania oraz aresztować kogo mi się podoba! No, czy pani wie teraz!
– Teraz wiem – odrzekła.
Jest to może najbardziej znienawidzony hitlerowiec w Antoninku. Brat jego, ongi zarządca warsztatu reparacyjnego Broekerego, występujący pod tytułem „Oberingenieur”, mniej jest obrotny, gdyż z posady inżyniera i Teuhändra oraz z mieszkania jedenastopokojowego po Przybyle zjechał na to, czym był, mianowicie na… szofera oraz na jeden czy dwa pokoje w Poznaniu. Bracia ci wzajemnie oskarżali się przed partią; główną sprężyną ich niezgody są małżonki.

Źródło: T. Stablewski, Czterdziesty, czterdziesty pierwszy. Dziennik z wojny, oprac. P. Matusik, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 2009, nr 3, Okupacja II, s. 328-329.

(…) Jedynie przed dniem Wszystkich Świętych widać, że nie wszyscy o nim zapomnieli. Skromne alejki są oczyszczone z liści, na niektórych grobach widać świeże kwiaty i znicze.

– Przychodzimy tu na grób mamy – wyjaśnia starszy pan odgarniający liście z betonowego nagrobka. – Trzeba trochę posprzątać, kwiat postawić, ale nie za dużo, bo tu ani ogrodzenia, ani stróża nie ma, to każdy może wejść i ukraść. To cmentarz parafii w Antoninku jest, ale nieczynny. Dlaczego nieczynny? Mężczyzna wzrusza ramionami. – A kto to wie? Może dlatego, że Miłostowo blisko – mówi. – Albo że do kościoła to teraz przez Warszawską trzeba iść, a jak z konduktem tutaj przejść przez ulicę? Zresztą tu niewielu ludzi już przychodzi. To wszystko stare groby. Nie ma już komu dbać.

Źródło: L. Łada, Zapomniany cmentarzyk w Antoninku; poznan.naszemiasto.pl z dnia 01.11.2010 r.

Węzeł Antoninek na zdjęciu z lat 70. z archiwum "Kroniki Miasta Poznania". Na drugim planie - świat, który już nie istnieje. Szkoła Podstawowa nr 51, kino "Hutnik", boisko, stare gospodarstwa, młyn "Hermanka" nad Cybiną przy Jeziorze Swarzędzkim... Dawny Główieniec zajmuje dziś ekspansywna fabryka VW.
Na zdjęciu z lat 90. XX w., zamieszczonym na portalu nk.pl, stoi jeszcze budynek szkoły podstawowej. Fabryka wchłonie go u progu nowego millenium... W 2018 r. splantowana zostanie "górka choleryczna" - wzniesienie, pod którym (według tzw. miejskiej legendy) znajdował się cmentarz epidemiczny, przez wiele lat hamujący przestrzenny rozwój fabryki.

Huta Szkła w Antoninku – prowadzona przez braci Baltazara i Józefa Jakuszewskich – powstała w 1932 r.; rok później uruchomiono produkcję. Zaczynając od prymitywnej manufaktury, jeszcze przed wojną przedsiębiorstwo Jakuszewskich osiągnęło status prosperującej i nowoczesnej inwestycji, zatrudniając blisko 700 pracowników. Wśród odbiorców szkła gospodarczego i opakowań szklanych był m.in. Państwowy Monopol Spirytusowy. Jesienią 1939 r. hutę przejął folksdojcz ze Swarzędza, Rudolf Wojciechowski. Podczas okupacji produkcję huty stopniowo wygaszano, demontując jednocześnie najcenniejsze wyposażenie i ewakuując je do Rzeszy. W tym czasie polscy szklarze z narażeniem życia stosowali metody małego sabotażu, zanieczyszczając surowce służące do produkcji szkła.

Od maja 1941 do grudnia 1942 r. w hucie pracował i działał w konspiracji (jako kurier na trasie Poznań-Wrocław) Jan Szambelańczyk (1920-1980), ps. Alfons Kotecki, Szambelan – leśnik z Czerniejewa, członek Samodzielnego Obwodu AK Poznań-powiat – „Mąka”. Obwód, zlikwidowany przez Gestapo latem 1943 r., posiadał placówki w Antoninku, Zielińcu, Kobylnicy i Kobylempolu.  

Budynki przemysłowe po obu stronach ul. Warszawskiej znacznie ucierpiały podczas walk o Poznań w styczniu 1945 r. Po zakończeniu II wojny światowej huta została upaństwowiona. W okresie PRL ze zmiennym szczęściem udawało się podtrzymywać produkcję wyrobów szklanych. Po prywatyzacji w 1995 r. oraz licznych i znaczących dla jakości inwestycjach kapitału zagranicznego, Huta Szkła Antoninek jest obecnie jednym z wiodących producentów w swojej branży. 

PORÓWNAJ:

Swoje przedsiębiorstwo, zakład obróbki metalowej i odlewnię, inżynier Zbigniew Broekere (1902-1976) – rzutki konstruktor oraz innowator, człowiek nade wszystko zaradny – założył przy Szosie Warszawskiej na przełomie lat 20. i 30. XX w. Kilkunastu pracowników wytwarzało wówczas części do wozów konnych. Jednocześnie Broekere konstruował silniki własnego projektu, udoskonalał frezarki, tokarki, wiertarki i spawarki… Z czasem, “u Brekera” realizowano coraz bardziej skomplikowane projekty, odpowiadające potrzebom rozwijającej się motoryzacji…  

W 1939 r. zakład Broekerego przeszedł w zarząd władz okupacyjnych, jako Posener Fahrzeugwerke. Przystąpiono do produkcji części na potrzeby frontu, w tym elementów podwozia wyrzutni rakiet V2. W styczniu 1945 r. przez Swarzędz i Antoninek przetoczył się front; w toku walk budynki przedsiębiorstwa Broekerego i huty Jakuszewskich uległy zniszczeniom, przechodząc z rąk do rąk.
Po wojnie, hale Broekerego tymczasowo zajęło wojsko. Nieco później ruszyła samodzielna Państwowa Fabryka Przyczep Samochodowych. Zbigniew Broekere pracował w niej jako etatowy inżynier, dalej jednak wykorzystywał nieprzeciętne zdolności; o jego konstruktorskich osiągnięciach chętnie pisano w prasie.

W 1953 r. powołano Wielkopolskie Zakłady Napraw Samochodów (WZNS), gdzie naprawiano najpierw samochody i silniki marki Škoda, później – głównie ciężarówki Tatra. Upaństwowiony zakład modernizowano, starając się realizować kolejne, ambitne projekty w warunkach gospodarki centralnie planowanej. Fabryka rozrastała się, wchłaniając obszar dawnego Główieńca.
Począwszy od lat 70. do początku lat 90., trwał okres względnej stabilizacji, kojarzony przede wszystkim z projektem, a później masową produkcją Tarpanów pod szyldem FSR Polmo.
U progu XXI wieku rozpoczęła się historia Volkswagen Poznań.

PORÓWNAJ:

  • D. Wieliński, Rolnicza furmanka, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 2010, nr 4, Od Komandorii do Antoninka, s. 358-377.
  • P. Nowicka, Od Tarpana po nowoczesne dostawczaki; wyborcza.pl z dnia 06.12.2018 r.

W 1935 r., w ramach czynu społecznego mieszkańców Antoninka i Zielińca, na gruncie podarowanym przez pana Górskiego rozpoczęto budowę szkoły według projektu M. Filingera. W prace zaangażował się działacz robotniczy i poseł, Franciszek Mańkowski; pamięć zbiorowa przechowuje też nazwiska szczególnie aktywnych obywateli-społeczników: Józefa Ślachetki, Aleksandra Wieszaczewskiego i Feliksa Krawczyka.
Działająca od 1936 r. Szkoła Podstawowa nr 51 wykształciła dzieci z roczników powojennego boomu demograficznego. Od połowy lat 60. część obowiązków edukacyjnych przejęła nowa placówka, SP nr 87 w Antoninku. Wkrótce, obie szkoły połączyły się. Stary budynek, długo służący jako przyzakładowa szkoła FSR „Polmo” (Średnie Studium Zawodowe, Technikum Mechaniczne), wyburzono w 2000 r. W jego miejscu powstała lakiernia Volkswagen Poznań. 
Po zmianach w systemie szkolnictwa, przeprowadzonych w XXI wieku, działalność rozpoczęło Gimnazjum nr 22 im. Dezyderego Chłapowskiego, którego uczniowie kilkukrotnie uczestniczyli w akcjach porządkowania cmentarza parafialnego przy ul. Leśnej. Obecnie, po kolejnej reformie oświaty, tradycje przedwojennej szkoły podstawowej dla mieszkańców Antoninka i Zielińca dziedziczy Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 7 w Poznaniu.

Dziewiętnastowieczny młyn na Zielińcu, "przebudowany" przez inwestora w atmosferze skandalu po 2017 r. Po prawej - zamieszkałe budynki gospodarcze przy ul. Sarniej z 1910 r. Fot. P. Skrzypalik, wiosna 2017 r.

Historia młyna, funkcjonującego opodal miejsca, w którym Cybina wypływa z Jeziora Swarzędzkiego, sięga średniowiecza. Wokół niego oraz przy pobliskich folwarkach rozwijały się siedliska, tworzące wieś Zieliniec, zamieszkałą w XIX w. przez katolików, protestantów i Żydów. Znanym właścicielem młyna z 2. poł. XIX w. był ówczesny sołtys (przełożony gminy), miejscowy Żyd, Albert Reich. Na początku XX w. zmodernizowanym młynem parowym zarządzało poznańskie Towarzystwo Akcyjne Hermansmühle. Zieliniec, malowniczo położony nad jeziorem, pośród dawnych Lasów Królewskich, stał się chętnie odwiedzanym celem wycieczek; na jeziorze urządzano widowiskowe regaty.

Podczas okupacji, Niemcy zmienili nazwę młyna na Posener Weizenmühle. Zniszczyli też stary krzyż, stojący we wsi przy ul. Zielińskiej i Rugijskiej (na jego miejscu w 1947 r. ustawiono kapliczkę maryjną). Przez obozy w Głównej i Pobiedziskach wysiedlili do Generalnego Gubernatorstwa wielu mieszkańców, zadbane gospodarstwa i okazalsze domy oddając w zamieszkanie sprowadzonym tu Niemcom. W Dachau przetrzymywano gospodarza nowoutworzonej parafii w Antoninku, ks. Jana Pietrzaka. W tym samym czasie w Zielińcu ukrywał się Tertulian Stablewski, a w konspiracji działał nauczyciel, Feliks Tarko, członek podziemnej organizacji Dla Ciebie Polsko, zamęczony w Żabikowie w 1944 r. 

„Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, t. XIV.

Młyn na Zielińcu po 1945 r

Zakłady Młynarskie w Poznaniu były podstawowym przedsiębiorstwem przemysłu młynarsko-zbożowego na terenie miasta i jego najbliższych okolic. Ulegały one częstym przekształceniom organizacyjnym. Główną jednostką Zakładów Młynarskich w Poznaniu była „Hermanka” – młyn żytni przy ul. Fabrycznej 53. Młyn ten, będący przed 1939 r. przedsiębiorstwem prywatnym, został w październiku 1945 r. poddany przymusowemu zarządowi państwowemu, a 30 kwietnia 1948 r. upaństwowiono go. Wraz z młynem pszennym w Zielińcu tworzył w tym okresie przedsiębiorstwo pod nazwą Młyny Parowe „Hermanka”. W maju 1948 r. wraz z innymi zakładami przemysłu młynarsko-zbożowego w Poznaniu zostało ono przejęte przez państwowo-spółdzielcze przedsiębiorstwo „Polskie Zakłady Zbożowe” Oddział w Poznaniu. Wraz z młynem „Cerealia” na Głównej, magazynami zbożowymi w Luboniu i na Starołęce Młyny Parowe „Hermanka” weszły w skład przedsiębiorstwa Poznańskie Młyny i Magazyny w Poznaniu.
W 1951 r. nastąpiło organizacyjne wyodrębnienie przemysłu młynarskiego z Polskich Zakładów Zbożowych. Poznańskie Młyny i Magazyny w Poznaniu zostały podporządkowane nowoutworzonym Poznańskim Okręgowym Zakładom Młynarskim, zmieniając równocześnie nazwę najpierw na Poznańskie Zakłady Młynarskie w Poznaniu, a od 1 stycznia 1952 r. na Zespół Młynów w Poznaniu. Zespół Młynów w Poznaniu obejmował młyny: „Hermanka” przy ulicy Fabrycznej, „Cerealia” przy ulicy Głównej, „Hermanka” w Zielińcu, młyn w Śremie oraz przejściowo młyny w Murowanej Goślinie i Nowym Tomyślu. W dniu 1 stycznia 1957 r. Zespół Młynów w Poznaniu zmienił nazwę na Zakłady Młynarskie w Poznaniu Przedsiębiorstwo Państwowe. Przejściowo Zakładom Młynarskim w Poznaniu podlegał młyn we Wrześni.
W 1958 roku nastąpiło ponowne organizacyjne scalenie przemysłu młynarsko-zbożowego. W Poznaniu zostało utworzone Wojewódzkie Zjednoczenie Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego Polskie Zakłady Zbożowe, któremu podporządkowano Zakłady Młynarskie w Poznaniu, obejmujące wówczas młyny nr 1, nr 2, nr 3 w Poznaniu, młyn nr 4 w Śremie. Po likwidacji Zjednoczenia w 1968 roku Zakłady Młynarskie w Poznaniu stały się jednostką organizacyjną Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego w Poznaniu, zmieniając równocześnie nazwę na Zakłady Zbożowo-Młynarskie. Zakłady zostały poszerzone o nowe jednostki organizacyjne: magazyn zbożowy w Rokietnicy, elewatory w Czerwonaku i na Starołęce w Poznaniu.
Zasięg terytorialny Zakładów Zbożowo-Młynarskich w Poznaniu uległ w ciągu kilku następnych lat istnienia poszerzeniu. Poza magazynem technicznym i bazą opakowań do Zakładów włączono magazyny zbożowe w Środzie, Kórniku, Kostrzynie i Rokietnicy. W 1975 roku w związku z utworzeniem Okręgowego Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskiego w Poznaniu, Zakłady przestały istnieć jako odrębna jednostka organizacyjna.

Źródło: Cyt. za: Archiwum Państwowe w Poznaniu, zespół: 53/766/0, „Zakłady Młynarskie w Poznaniu”. 

PORÓWNAJ:

error: Nie kopiuj, udostępnij! Dzięki!
Skip to content